Amla w roli głównej...

Dziś mam dla Was recenzję jednego z produktów o jakich od dłuższego czasu marzyłam. Czy mnie zaskoczył działaniem czy zniechęcił do siebie? Sami zobaczcie...


Produkt ten otrzymałam na spotkaniu podkrakowskich blogerek ze sklepu Magiczne Indie.

Piszą:

Olejek wspaniale pielęgnuje włosy i dba o skórę głowy. Kosmetyk przeznaczony jest do włosów w odcieniach od ciemnego blondu, aż po czerń. Tradycyjna indyjska formuła pomaga w łagodzeniu podrażnień i stanów zapalnych, zapobiega łupieżowi oraz stymuluje porost włosów. Dzięki regularnemu stosowaniu olejku, kosmyki stają się mocne, sprężyste i niezwykle gładkie w dotyku.
Włosy zyskują wspaniały blask i zdrowy wygląd - od cebulek, aż po same końce. Kosmetyk pozostawia na włosach subtelny, ziołowy zapach.

Zawiera:
Parafina
Olejek canola
Olejek z olejowca gwinejskiego
Ekstrakt z amli
Olejek z migdałowca
Olejek z rozmarynu
Trimetikon fenylowy
Avobenzone
Tertiary Butyl Hydroquinone (naturalny przeciwutleniacz)
Perfumy

Sposób użycia:
Wmasować we włosy i skórę głowy1 - 2 łyżek stołowych olejku. Pozostawić przynajmniej na godzinę, a dla uzyskania lepszego efektu - na całą noc. Po użyciu, spłukać dokładnie wodą i umyć włosy szamponem. Zależnie od potrzeby, stosować 1 - 3 razy w tygodniu.


Pojemność: 200 ml
Producent: Dabur
Cena: 16 zł
Do nabycia w sklepie Magiczne Indie => TUTAJ



Od dłuższego czasu miałam chrapkę na Amlę. Naczytałam o tym olejku wiele na blogach włosomaniaczek. Zresztą ten olejek stosują kobiety z Indii słynące ze swoich pięknych i zadbanych włosów.
Moje małe marzenie ziściło się dzięki spotkaniu blogerek, na którym to otrzymałam ten że olejek jako prezent od Magicznych Indii.

Olejek, który mam przeznaczony jest do włosów ciemnych. Uwaga blondynki! Jest również i wersja dla jasnych włosów.
Amla jest koloru ciemno zielonego. Nakładam go na włosy na kilka godzin przed myciem, myje i spłukuję. Nie po każdym szamponie ładnie się wypłuka wtedy mogą zostać na głowie nieestetycznie wyglądające strąki. Gdy czujecie po spłukaniu, że na włosach jeszcze została Amla radzę umyć głowę ponownie. Stosuję ten olejek raz na tydzień na przemian z maską i balsamem. Amla potrafi tak spenetrować moje włosy, że czuję jej zapach jeszcze po kilku kolejnych myciach i nakładaniach innych kosmetyków. Nakłądam olejek na całą długość włosów i skórę głowy.
Co do zapachu jest dość specyficzny. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że pachnie jak szaleta w latach 80-tych i powiem Wam, że coś w tym jest. Z buteleczki tego nie czuć jednak pozostawiony na włosach produkt gdy się utlenia nabiera intensywności. Wtedy też czuję ten zapach. Ale to nie znaczy, że jest on paskudny i nie do zniesienia. Ja się zdążyłam przyzwyczaić i akceptuję go. Mimo, że mam bardzo wrażliwy węch i nie wszystkie zapaszki mogę wąchać. Jedyne czego bym nie zrobiła to nie odważyłabym się pozostawić Amlę na włosach na noc. Nie mogłabym spać przez ten intensywny zapach. Jest on bardzo mocno perfumowany.

Co mnie zaskoczyło? Od kiedy zaczęłam stosować ten olejek to moje włosy nabrały miękkości i pięknego blasku. Nie wypada ich już tyle co przed jego stosowaniem. Zaobserowałam również mnóstwo Baby hair za co chwała Amli!!! Już myślałam, że nic nie pobudzi moich cebulek do życia, a tu jednak taka niespodzianka. 
Jestem zadowolona z tego produktu i wiem, że sięgnę po ten produkt ponownie.

23 komentarze:

  1. nie mialam,kiedys chcialam kupic ale wybralam vatike kokosowa
    u mnie na kanale dzisiaj mini haul
    takze zapraszam do siebie ;) buziaki x x x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mam Vatike kokosową... Od czasu do czasu stosuję bo jeszcze coś mi jej zostało. Lepiej pachnie od Amli ale mniej skuteczna według mnie. Wolę smierdziuszka Amlę:)

      Usuń
  2. ja nie mogłam znieśc jej zapachu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no widocznie zapach nie każdemu podejdzie...

      Usuń
  3. Ja znalazłam go w jednym z tureckich sklepów,działa cuda...tylko ten zapach :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Też go testuję tylko ja mam butlę 500ml :>)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie stosowałam takich kosmetyków,ale przydałaby mi się kuracja,bo mnie włosy ostatnio też wychodzą.Ciekawe czy zapach by mi spasował;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli mniej wypadają, a jeszcze sprzyjają wyrastaniu nowych, to ja zniosę dzielnie każdy zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  7. używałam amli w zeszłym roku na długość włosów, a na skalp oleju sesa - ten duet świetnie poprawił kondycję moich włosów i zatrzymał wypadanie :) mi zapach nie przeszkadza, bo lubię takie kadzidłowe, ziołowe.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawie opisany, skusiłaś mnie :) Nie wiesz czy drogi jest?

    OdpowiedzUsuń
  9. właśnie w tamtym tygodniu pierwszy raz go użyłam, pierwsze wrażenia były niezbyt chwalebne, ale gdy umyłam drugi i trzeci raz głowę szamponem, mstwierdzam pozytywne zmiany, ale poczekam jeszcze do kolejnego zabiegu i postaram się coś napisać na ten temat na swoim blogu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi też dawała szaletem, ale byłam twarda i zawsze kładłam ją na noc :P Co za poświęcenie, ale było warto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No podziwiam że dałaś radę przez noc wytrzymać:) i zazdroszczę bo efekty na pewno niebywałe!

      Usuń
  11. Ciekawy kosmetyk, aż nabrałam ochoty aby go wypóbować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że warto. Nie jest drogi a skuteczny...

      Usuń
  12. na Amlę mam ochotę od dłuższego czasu, ale póki co chcę wykończyć swoje zapasy kosmetyków do włosów, bo ciągle idzie coś w odstaw ;(

    OdpowiedzUsuń
  13. jak na razie pierwszy raz o nim czytam, ale mam na niego ochotę!

    OdpowiedzUsuń
  14. olejowanie zaczynam od października, nie miałam. muszę poczytać więcej na temat tego kosmetyku, ciekawe czy moje wysokoporowatr i kapryśne włosy go polubią.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kobiecy blog by Mariola Wilk , Blogger