John Masters Organics - Żel pod prysznic i balsam do ust

Czy Wy też coraz częściej myślicie o nadchodzących świętach?
Ja już się nie mogę doczekać tej całej magii, choinek, ozdób, smakołyków...
Strasznie za tym tęsknię i chciałabym aby te święta jak najszybciej przybyły.

Czasem wąchając niektóre produkty kosmetyczne ich zapachy kojarzą mi się z różnymi sytuacjami, porami roku, wydarzeniami. 
Są też właśnie takie zapachy, które kojarzą mi się z Bożym Narodzeniem.
Dziś chciałabym Wam przedstawić dwa z nich, którymi raczę się wąchając produkty John Masters Organics dostępne min w sklepie Kosmetyki naturalne Boutique , w którym miałam przyjemność pierwszy raz gościć na wiosnę tego roku.
Przygotowałam wtedy dla Was fotorelację z pobytu w tym magicznym miejscu TUTAJ.

Kosmetyki John Masters Organics to dla mnie odrobina luksusu jaki gości w moim domu.
Kosmetyki, które mam mają przyjazne składy i pięknie pachną, a do tego są skuteczne w swym działaniu.

Tak jak wspominałam zapachy tych kosmetyków kojarzą mi się z magią nadchodzących świat.
Balsam do ust pachnie według mnie jak otarta skórka z cytryny.
Zapach bardzo przyjemny, cierpki, orzeźwiający i pobudzający.
Błyszczyk ma lekki posmak jeśli się poliże usta czuć lekką goryczkę, która nie jest nieprzyjemna, a wręcz przeciwnie.  Fajnie, że to jedyny balsam do ust jaki znam, który nie smakuje słodko, chemicznie, kosmetykiem i nienaturalnie.
Błyszczyk według mnie ma same pozytywy.
Jeśli chodzi o nawilżenie nawet spierzchniętych ust, z których złażą skórki (pierwszy raz w życiu miewam ostatnimi czasy takie) balsam radzi sobie świetnie.
Skóra jest miękka, nawilżona na długo i odżywiona. Po regularnym stosowaniu skórki znikają a usta się regenerują.
Balsam jest bardzo wydajny.
Bardzo fajny produkt, który warto polecić mimo że cena nie jest mała bo kosztuje on 37 zł za 4 g produktu. Jednak jest to według mnie bardzo dobra inwestycja, z której będziecie zadowolone.

Główne składniki: olej Kukui – ma silne działanie nawilżające masło shea – nawilża i odżywia wanlia – ma niepowtarzalny smak i niezapomniany zapach limonka – przeciwutleniacz, wzmacnia smak 
Skład: Olea europaea (olive oil),* carthamus tinctorius (sunflower) oil,* beeswax,* simmondsia chinensis (jojoba oil),* linum usitatissimum (flax seed) oil,* borago officinalis (borage) oil,* rose mosqueta (rosehip) oil,* citrus reticulata (tangerine) peel oil,* citrus medica limonium (lemon) peel oil,* citrus aurantifolia (lime) oil*.



Magię świąt jeszcze bardziej swym zapachem przybliżył mi Żel pod prysznic John Masters Organics
Blood Orange & Vanilia Body Wash. 
Żel pachnie cudownie! 
Zapach przypomina mi pomarańczowe ciasteczka Delicje, ale jest o wiele bardziej wspanialszy. Uwielbiam ten zapach. Gdy myję się tym produktem zapach unosi się wokół mnie, odpręża, niesamowicie relaksuje i sprawia, że odpoczywam.
Ten zapach niby gdzieś się już powtarzał ale w tym wydaniu jest najwspanialszy i wyjątkowy.
Zapach jest słodkawy i niesamowicie pieści zmysły. Na ciele słabnie ale przez długi czas jest jeszcze w niewielkim stopniu wyczuwalny. Żel dobrze oczyszcza skórę, nie wysusza skóry i dobrze się pieni.
Atutami tego żelu jest niesamowity zapach, pienienie tylko dzięki naturalnym składnikom, to że mogą go używać nawet dzieci, nie zawiera siarczanu, naturalny skład.
Jedynym minusem jest jego cena gdyż za opakowanie 236 ml trzeba zapłacić stówkę.
Główne składniki: czerwona pomarańcza - zwiększa produkcję kolagenu wanilia burbon - tworzy świeży i niepowtarzalny zapach gliceryna roślinna - nawilża różowy grejpfrut - nadaje równowagę tłustej skórze; odświeża oset mleczny - przeciwutleniacz.


Skład: Aloe barbadensis (aloe vera leaf juice) gel, aqua (water), decyl glucoside, sodium cocoyl glutamate, sodium cocoyl sulfoacetate, panthenol (vitamin B5), glycerin, sodium hyaluronate (hyaluronic acid), hydrolyzed soy protein, silybum marianum (milk thistle) extract, vanilla planifolia (vanilla) extract, arnica montana (arnica) extract, calendula officinalis (calendula) flower extract, chamomilla recutica (chamomile) flower extract, lavandula angustifolia (lavender) flower/leaf/stem extract, camellia sinensis (white tea) extract, allantoin, glyceryl cocoate, helianthus annuus (sunflower) seed oil, linum usitatissimum (flaxseed) seed oil, borago officinalis (borage) seed oil, sodium benzoate, potassium sorbate, citrus sinensis (blood orange) peel oil, citrus grandis (grapefruit) peel oil, bourbon vanilla planifolia (bourbon vanilla) oil.

***
Znacie kosmetyki John Masters Organics?
Możecie coś polecić?

8 komentarzy:

  1. Miałem kiedyś próbki szamponów tej marki i byłem zakochany jak zmiękczały włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta marka posiada wiele ciekawych produktów, składy mają świetne!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa jestem tej goryczki, którą czuć po posmarowaniu ust ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. balsam do ust jest super ;) a ten żel miałam na ostatnim wyjeździe i spisał się świetnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Żel małej pojemności... ale za pomadkę ochronną bym chwyciła od zaraz!

    OdpowiedzUsuń
  6. Balsam do ust mnie zaciekawił, ma super skład :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kobiecy blog by Mariola Wilk , Blogger