DERMEDIC Redness Krem koncentrat na chroniczne zaczerwienienia, który naprawdę mnie zaskoczył - Box Pure Beauty

Cześć!

Czasami w pielęgnacji trafia się kosmetyk, po którym nie spodziewamy się cudów, a jednak… robi coś, czego inne produkty nie potrafiły. Tak właśnie było u mnie z DERMEDIC Redness - kremem koncentratem na chroniczne zaczerwienienia. Ten krem otrzymałam w styczniowym boxie od Pure Beauty.

DERMEDIC REDNESS KREM KONCENTRAT NA CHRONICZNE ZACZERWIENIENIA
cena sugerowana: 84,99 zł/40 ml


To skuteczny ratunek dla nadreaktywnej skóry naczyniowej, łagodząc podrażnienia, pieczenie i świąd. Polecany także w początkowych stadiach trądziku różowatego. Hamuje oznaki neurogennego zapalenia skóry, zapobiega nadmiernemu rozszerzaniu naczyń krwionośnych oraz likwiduje uczucie napięcia i obrzęk, przynosząc skórze natychmiastowe odczucie ulgi i ukojenia.

I to nie jest kolejna „ładna obietnica z opakowania”, tylko bardzo konkretne, zauważalne działanie.

Problem, z którym nie mogłam sobie poradzić:

Około miesiąc temu zauważyłam na dolnych powiekach, przy zewnętrznych kącikach oczu, drobne czerwone krostki.
Nie wiem do dziś, z czego dokładnie one wynikały czy było to podrażnienie, reakcja alergiczna, czy może coś na tle naczyniowym. Faktem jest, że środki, które stosowałam do tej pory, nie przynosiły żadnej poprawy.
Zmiany nie znikały, a okolica oczu - bardzo delikatna - sprawiała, że nie chciałam eksperymentować z mocnymi kosmetykami. Punktowe zastosowanie i… pierwsze zaskoczenie Krem DERMEDIC Redness zaczęłam stosować punktowo, właśnie na te zmiany. I ku mojemu zaskoczeniu, po pewnym czasie zauważyłam, że:
-krostki zaczęły zmieniać kolor na bardziej zbliżony do koloru skóry,
-zaczerwienienie stopniowo się wyciszało,
-zmiany zaczęły powoli zanikać.
Na ten moment jeszcze są, ale są już praktycznie niewidoczne - i to jest ogromna różnica w porównaniu do stanu wyjściowego.
Jestem w trakcie dalszego stosowania i mam dużą nadzieję, że właśnie dzięki temu kremowi uda mi się całkowicie pozbyć tych zaczerwienień.


DERMEDIC Redness to krem koncentrat stworzony z myślą o skórze bardzo wrażliwej, naczyniowej i nadreaktywnej. Producent poleca go także w początkowych stadiach trądziku różowatego, co już samo w sobie mówi wiele o jego ukierunkowanym działaniu. Formuła została opracowana tak, aby:
łagodzić podrażnienia, pieczenie i świąd, hamować objawy neurogennego zapalenia skóry, zapobiegać nadmiernemu rozszerzaniu naczyń krwionośnych, zmniejszać uczucie napięcia i obrzęk, przynosić skórze szybką ulgę i ukojenie. I dokładnie to ukojenie było u mnie najbardziej odczuwalne.

Krem ma koncentratową, ale przyjemną konsystencję, dobrze się rozprowadza i nie powoduje nieprzyjemnego uczucia ciężkości. Przy stosowaniu punktowym sprawdza się bardzo dobrze - szczególnie w delikatnych okolicach, gdzie skóra wymaga ostrożnego traktowania.
Nie szczypał, nie piekł, nie pogarszał stanu skóry - wręcz przeciwnie, dawał uczucie wyciszenia.


W boxie, który otrzymałam, znajdowało się opakowanie 10 ml, co było wystarczające, by realnie ocenić działanie produktu, zwłaszcza przy punktowym stosowaniu.

DERMEDIC Redness to krem, który naprawdę mnie zaskoczył. Nie obiecywał cudów, a jednak zrobił coś, czego inne kosmetyki nie potrafiły, wyciszył zmiany, z którymi zmagałam się od dłuższego czasu.

Jeśli masz skórę:
-nadreaktywną,
-naczyniową,
-skłonną do zaczerwienień i podrażnień,
lub zauważasz niepokojące zmiany, które trudno uspokoić, to ten krem może okazać się wartym uwagi wsparciem w pielęgnacji 🤍
Ja zostaję z nim na dłużej i z ciekawością obserwuję dalsze efekty.

#wspólpracabarterowa z marką Pure Beauty


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Kobiecy blog by Mariola Wilk , Blogger