Czarne mydło w płynie Różane - Maroko Sklep

Przez moje życie blogerskie przewinęło się wiele produktów do pielęgnacji i oczyszczania zarówno twarzy jak i ciała.
Wiele produktów przez ten czas zdążyłam polubić. Zdarzały się też typowe niewypały, o których nawet nie chciało mi się tutaj pisać.
Jednak wracając do produktów wartych uwagi, po które sięgałam już nie jeden raz i będę je kupować nadal to jednym z takich produktów jest CZARNE MYDŁO.

Ten produkt miałam już w trzech wersjach: zwykłego mydła w kostce, mydła w postaci "pasty" oraz mydła w płynie. Dzisiaj opiszę moje wrażenia ze stosowania tego ostatniego.


Czarne mydło pewnie jak wiele innych produktów ma swoich zwolenników i przeciwników. Ja zdecydowanie należę do tych pierwszych.
Ukochałam sobie stan mojej skóry po zastosowaniu tego produktu. Czysta, "skrzypiąca", miękka i nie wysuszona. Jak umyję skórę czarnym mydłem to czuję że jestem umyta, a nie dodatkowo obklejona pozostałością kosmetyku.

Czarne mydło to produkty naturalny. To które obecnie posiadam jest produktem powstałym na bazie oliwy z oliwek, oleju z kwiatu róży damasceńskiej i oleju arganowego.

Jego SKŁAD to: Aqua, potassium olivate (sól potasowa kwasu oleinowego), Rosa damascena flower oil (olejek z kwiatów róży damasceńskiej), Argania spinosa kernel oil (olej arganowy), benzyl alcohol, potassium hydroxide

Minimalny skład dla uzyskania maksymalnych efektów w pielęgnacji.


Czarne mydło idealnie nadaje się do stosowania przy każdej cerze. Szczególnie wskazane jest dla osób mających cerę naczynkową, mieszaną i tłustą. Nie wysusza skóry, zachowuje jej naturalną barierę ochronną, przywraca równowagę hydrolipidową.

Czarne mydło w płynie stosuje mi się najlepiej z tego względu, że dzięki pompce jest higieniczne w użytkowaniu. Nie muszę jak w przypadku pasty wkładać palca do słoiczka i wyciągać odpowiednią jego ilość. W przypadku kostki jak tylko mydło mi zamokło rozpadało się, brudziło wszystko z czym się zetknęło i wyglądało po prostu brzydko.
Zdecydowanie polubiłam wersję w płynie. Nic nie brudzi, a dzięki pompce dozuję taką ilość mydła, która w danym momencie mi jest potrzebna.

Mydło prawie się nie pieni. Lekka pianka pojawia się jak trochę dłużej pocieramy skórę.
Szybko się spłukuje pozostawiając skórę idealnie oczyszczoną i gładziutką.
Zapach mydła jest różany. Typowa róża jaką nieraz czułam w babcinych kosmetykach ale nie jest to zapach chemiczny i perfumowany tylko naturalny.  
Zapach utrzymuje się na skórze dość długo. Jeszcze do dwóch godzin po myciu i aplikacji kremu go czuję.

Produkt godny polecenia ze względu na wspaniałe działanie, naturalny skład, efekty pielęgnacyjne.

Produkt znajdziecie TUTAJ

5 komentarzy:

  1. Wcale nie wygląda "fajnie". Wygląda jak breja :) Jednak pamiętam, że: "Gorzki (w tym przypadku brzydki) lek najlepiej leczy", więc chętnie sięgnę po te mydło by uleczył moją cerę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam czarne mydło, uzywam tych w formie pasty co rusz tylko zmieniając producentów. W płynie jeszcze nie mialam , ale skoro jest wart również uwagi to kolejne kupię w płynie :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kobiecy blog by Mariola Wilk , Blogger