Pielęgnacja skóry po 40. roku życia z Lirene Dermoprogram. Poznajcie dwie linie, które właśnie testuję

Hej!

Po 40. roku życia coraz bardziej zwracam uwagę na to, czego naprawdę potrzebuje moja skóra. Nie chodzi już wyłącznie o dobre nawilżenie. Zależy mi również na tym, aby skóra wyglądała na wypoczętą, była bardziej elastyczna, gładka i miała zdrowy, świeży blask. Dlatego w mojej codziennej pielęgnacji coraz chętniej sięgam po kosmetyki, które łączą działanie nawilżające, regenerujące i poprawiające wygląd skóry.


Ostatnio do mojej pielęgnacji dołączyły cztery kosmetyki Lirene Dermoprogram, należące do dwóch różnych linii: Young Skin oraz Skin Energy. Każda z nich odpowiada na nieco inne potrzeby skóry, dlatego można je bardzo fajnie połączyć w codziennym rytuale pielęgnacyjnym.

Lirene Dermoprogram Young Skin
Linia Young Skin skupia się przede wszystkim na intensywnym nawilżaniu, ukojenie skóry i wspieraniu jej naturalnej bariery. W jej składzie znalazły się między innymi takie składniki jak kwas hialuronowy, CICA czy peptydy.
Choć nazwa Young Skin może sugerować pielęgnację przeznaczoną wyłącznie dla młodszej skóry, moim zdaniem warto spojrzeć na nią szerzej. Po 40. roku życia odpowiednie nawodnienie skóry jest przecież jednym z fundamentów pielęgnacji. Dobrze nawilżona skóra wygląda na bardziej sprężystą, gładką i pełną życia.


Lirene Dermoprogram Aqua cream, nawilżająco-kojący krem wodny
Cena sugerowana: 34,99 zł / 40 ml

To kosmetyk, który bardzo spodobał mi się jako element codziennego nawilżania. Krem ma innowacyjną formułę, która podczas aplikacji zmienia się w krople wodnej esencji. W składzie znajdziemy między innymi CICA, 10 peptydów oraz kwas hialuronowy.
Producent wskazuje na działanie kojące, wzmacniające barierę skóry, poprawiające jej elastyczność oraz poziom nawilżenia. Według badań Laboratorium Naukowego Lirene głębokie nawilżenie sięga nawet do 20 warstw komórek skóry już po jednym użyciu.
Dla mnie największą zaletą tego typu kremu jest połączenie pielęgnacji z lekką, wodną formułą. Przy mojej skórze po 40. roku życia bardzo zależy mi na tym, aby krem nie tylko dawał uczucie komfortu, ale również sprawiał, że skóra wygląda świeżo i jest przyjemna w dotyku.

Lirene Dermoprogram Aqua Code, wodna esencja intensywnie nawilżająca
Cena sugerowana: 34,99 zł / 50 ml

To kosmetyk, który traktuję jako dodatkowy krok w pielęgnacji, kiedy chcę zapewnić skórze jeszcze większą dawkę nawilżenia. Aqua Code to intensywnie nawilżająca esencja hialuronowa, zawierająca 1% kwasu hialuronowego oraz Earth Marine Water NMF Booster, czyli izomeryczny magnez wilgoci wspierający wiązanie wody.
Producent podaje, że kosmetyk zapewnia natychmiastowe i głębokie uczucie nawilżenia, poprawia kondycję oraz elastyczność skóry i daje efekt tak zwanego plump skin, czyli bardziej pełnej, jędrnie wyglądającej skóry.
I właśnie takie połączenie bardzo mi odpowiada. Najpierw esencja, która dostarcza skórze dużej dawki nawilżenia, a następnie krem, który pomaga zadbać o komfort i barierę skóry. To szczególnie fajny zestaw wtedy, kiedy skóra jest przesuszona, zmęczona albo wygląda na pozbawioną blasku.


Lirene Dermoprogram Skin Energy
Druga linia, którą testuję, ma zupełnie inną energię. Skin Energy została stworzona z myślą o skórze wyglądającej na zmęczoną, pozbawioną blasku i potrzebującą dodatkowego zastrzyku energii.
I tutaj, przy 43 latach, naprawdę widzę dla niej miejsce w swojej pielęgnacji. Są takie dni, kiedy nawet po odpowiedniej ilości snu twarz wygląda na zmęczoną. Wtedy oprócz samego nawilżenia potrzebuję czegoś, co pomoże mi przywrócić skórze świeży, bardziej promienny wygląd.


Lirene Dermoprogram Lumi Booster Serum
Cena sugerowana: 39,99 zł / 30 ml

To prebiotyczne serum z lumi-sferami, którego zadaniem jest intensywne nawilżanie, działanie antyoksydacyjne oraz przywracanie skórze równowagi.
W składzie znajdziemy prebiotyk, stabilną witaminę C oraz kompleks humektantowy, czyli połączenie trehalozy i kwasu hialuronowego.
To właśnie serum jest dla mnie jednym z najciekawszych produktów z całego zestawu. Lubię kosmetyki, które można włączyć do codziennej pielęgnacji bez tworzenia skomplikowanego rytuału. Tutaj mamy jednocześnie nawilżenie, antyoksydację i składniki, które pomagają zadbać o świeższy wygląd skóry.
Producent podaje również bardzo ciekawe wyniki badań konsumenckich, między innymi poprawę elastyczności o 70% oraz wygładzenie o 74% po określonym czasie stosowania.

Lirene Dermoprogram Eye Stick Cooling, energetyzująco-wygładzający sztyft pod oczy
Cena sugerowana: 37,99 zł / 7 g

Na koniec kosmetyk, który szczególnie zainteresował mnie ze względu na okolice oczu. Eye Stick Cooling to żelowy sztyft pod oczy, który ma błyskawicznie nawilżać, rozświetlać i wygładzać skórę, a dodatkowo zapewniać przyjemny efekt chłodzenia.
W składzie znajdziemy czerwone algi oraz kompleks kolagenowo-humektantowy. Według informacji producenta kosmetyk pomaga zmniejszyć widoczność cieni pod oczami, poprawia sprężystość skóry i redukuje widoczność zmarszczek.
Bardzo podoba mi się sama forma sztyftu. Jest wygodna, szybka i świetnie sprawdza się rano, kiedy chcę zrobić coś dobrego dla skóry wokół oczu, ale nie mam ochoty na rozbudowany rytuał. Chłodzący efekt dodatkowo daje przyjemne wrażenie odświeżenia.

Jak wygląda moja pielęgnacja tymi kosmetykami?

Staram się nie komplikować pielęgnacji, dlatego podzieliłam ją na kilka prostych kroków.
Rano zaczynam od oczyszczenia skóry. Następnie sięgam po Lumi Booster Serum, a w okolicę oczu aplikuję Eye Stick Cooling. Kolejnym krokiem może być Aqua Code, szczególnie wtedy, kiedy czuję, że moja skóra potrzebuje dodatkowej porcji nawilżenia. Na koniec nakładam Aqua cream i oczywiście krem z odpowiednią ochroną przeciwsłoneczną.

Wieczorem stawiam przede wszystkim na regenerację i nawilżenie. Po dokładnym oczyszczeniu skóry aplikuję Aqua Code, a następnie Aqua cream. Jeśli moja skóra potrzebuje dodatkowego wsparcia, mogę również wykorzystać Lumi Booster Serum.
Nie oznacza to oczywiście, że każdego dnia muszę stosować wszystkie cztery produkty jednocześnie. Wręcz przeciwnie. Lubię dopasowywać pielęgnację do tego, jak aktualnie wygląda moja skóra. Czasami potrzebuje przede wszystkim nawilżenia, a innym razem większego zastrzyku energii i rozświetlenia.


Najbardziej podoba mi się to, że Young Skin i Skin Energy można potraktować jako uzupełniające się elementy pielęgnacji.
Young Skin to dla mnie przede wszystkim nawilżenie, ukojenie, wsparcie bariery skóry i efekt bardziej sprężystej, dobrze nawodnionej cery.
Skin Energy kojarzy mi się natomiast z rozświetleniem, energią, wygładzeniem i pielęgnacją skóry, która wygląda na zmęczoną.

W wieku 43 lat zdecydowanie nie szukam już jednego magicznego kosmetyku, który zrobi wszystko. Dużo bardziej odpowiada mi świadome łączenie kilku produktów i dopasowywanie ich do aktualnych potrzeb skóry. A przede wszystkim lubię, kiedy pielęgnacja jest przyjemnością i chwilą tylko dla mnie.
Kosmetyki Lirene Dermoprogram z przedstawionych przeze mnie linii są dostępne w drogeriach Hebe.

@lirene @hebe_polska #glowup #skincare #skincareroutines #hebe #healthyskin #współpraca z marką Pure Beauty


1 komentarz:

Copyright © 2016 Kobiecy blog by Mariola Wilk , Blogger