Lakiery Sally Hansen - Moje ulubione lakiery do paznokci



Dzień dobry!
Witam się z Wami w ten styczniowy dzień. Dziś przychodzę z postem, o którym już myślałam od dłuższego czasu. Dawno nie było tutaj nic dotyczącego paznokci, a przecież ja cały czas coś z nimi robię.
Postanowiłam Wam pokazać czym od kilku bądź kilkunastu miesięcy maluję paznokcie.
Dawniej nosiłam hybrydy, była to kilkumiesięczna bądź kilkunastomiesięczna przygoda z manicure hybrydowym. Robiłam je sama i całkiem dobrze mi to szło (tak przynajmniej uważam). Jednak zawsze miałam problem z paznokciami po ściągnięciu hybryd. Po pewnym czasie zrobiły się cienkie i nietrwałe na uszkodzenia. Rozdwajały się, łamały. Stwierdziłam, że to nie dla mnie.
Ja posiadaczka mocnych paznokci mam teraz coś co niby jest paznokciem ale tak naprawdę bardziej przypomina kartkę papieru. Nie chciałam nabawić się gorszych problemów dlatego zrezygnowałam z lakierów hybrydowych.
Doprowadziłam paznokcie do ładu. Oczywiście to co było zniszczone potrzebowało czasu by się wymienić całkowicie. Brałam również suplementy na włosy, skórę i paznokcie oraz witaminę D3. I myślę, że ta całościowa pielęgnacja przyniosła efekt w postaci mocnych i zdrowych płytek paznokciowych.


Na rynku jest wiele lakierów do paznokci przeróżnych marek. Ja nie znam wszystkich. To oczywiste. Znam może kilkanaście z nich, które miałam i testowałam. Jednak najbardziej przypadły mi do gustu produkty marki Sally Hansen. Marka wszystkim znana od lat. Ja jestem zauroczona ich lakierami, a szczególnie lakierem który widzicie na pierwszym zdjęciu Sally Hansen Color Therapy Sheer kolor Give Me a Tint.
Jest to mój ulubiony kolor. Mleczny odcień podbarwiony błękitnoliliowym akcentem. Na paznokciach wygląda obłędnie. Podkreśla ich urodę, współgra z moją jasną karnacją, pięknie wygładza płytkę, nie rozwarstwia się podczas malowania. Wystarczą dwie warstwy by w pełni pokryć płytkę paznokcia.
Im więcej warstw tym ciekawszy odcień się uzyskuje.
Lakier jest świetnej trwałości. Utrzymuje się na paznokciach 5-7 dni przy myciu wszystkiego bez rękawic. Nakładam dwie warstwy. Nie ściera się na końcach, prędzej mam odrost przy nasadzie niż inne uszkodzenia lakieru. Za to go kocham. Uważam, że utrzymuje mi się na paznokciu podobnie jak hybryda, a o ile szybciej się go nakłada i zdejmuje.
Płytka pięknie się błyszczy pomalowana tym lakierem. 


Z serii Sheer jest dostępnych kilka odcieni. Używam również lakiery żelowe Sally Hansen - manicure bez użycia lampy. Oraz inne kolory z Color Therapy.
W przypadku lakierów z serii Color Therapy bądź lakierów żelowych jest bardzo podobnie z trwałością. Przy nałożonych dwóch warstwach utrzymują się na płytce kilka dni bez uszczerbku typu odprysk czy ścieranie końcówek. Jedna warstwa tyle nie wytrzyma.
Lakiery żelowe mają mega ładny połysk. W ich przypadku gama kolorystyczna jest o wiele bardziej urozmaicona. Począwszy od jasnych barw po czerwienie, brązy i nawet czerń.
Ja lubię czerwień ale zdecydowanie lubię jasne i beżowe kolorki i takie właśnie najczęściej goszczą w mojej kosmetyczce.


Lakiery Sally Hansen kupuję w NOTINO gdyż nawet nie wiem gdzie je mogę kupić u mnie w mieście stacjonarnie. Na Notino jest spory wybór kolorów, sprawdzam dostępność odcieni i oglądam swatche w internetach. 

Dajcie znać czy Wy używacie zwykłych lakierów czy robicie hybrydy?
Lubicie produkty Sally Hansen?


5 komentarzy:

  1. mega mi się podoba taka kolorystyka :D

    OdpowiedzUsuń
  2. też lubię te lakiery

    OdpowiedzUsuń
  3. Też używam tych lakierów i bardzo je lubię. Bardzo długo się utrzymują, dzięki czemu paznokcie zachowują świeży wygląd przez wiele dni. Dodatkowo zawsze noszę dużą ilość pierścionków, co wraz z idealnym manicure dodaje elegancji. Swoją drogą mam tyle tych akcesoriów, że chyba muszę sobie zamówić kuferek na biżuterię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoje paznokcie wyglądają cudownie. Zachęciłaś mnie to wypróbowania tej firmy.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kobiecy blog by Mariola Wilk , Blogger